Dzisiejszy “Dziennik” opisuje przypadek państwa Johnsów, którym brytyjski urząd odmówił prawa do adopcji ze względu na poglądy. Owo małżeństwo wychowało już 4 swoich dzieci oraz 18 sierot (sic!). Nie można im chyba odmówić doświadczenia i dobrej woli. Można by się domyślać, jakie to patologiczne poglądy mogłyby być podstawą do takich decyzji – pedofilia, dzieciożerstwo
, sadyzm, itp..
Nic z tego! Jedyną niedyspozycją tego małżeństwa była decyzja, iż nie chcą przekazywać swoim dzieciom poglądu jakoby homoseksualizm był dobry. Są zielonoświątkowcami i ich poglądy oparte są na Biblii, która głosi inaczej. W rozmowie z urzędnikami dalecy byli od oskarżania czy potępiania. Nie chcieli jedynie przekazywać innym poglądów, których nie podzielają.
Zanosi się na to, iż jedynie wspomnienie Ewangelii stanie się wykroczeniem a używanie słowa “grzech” równoznaczne będzie dyskryminacji. Tylko o czym ksiądz będzie mógł powiedzieć w homilii?
P.S. Informacji nie sprawdziłem osobiście, ale jeśli wierzyć autorowi wspomnianego artykułu, trybunał w Strasburgu zdecydował, iż odmówienie parze homoseksualnej prawa do adopcji jest przejawem dyskryminacji. Jeśli to nieprawda, proszę mnie uszczypnąć, bo chciałbym się szybko obudzić!