Sprawa Kosowa jest papierkiem lakmusowym integralności i sprawności Europy. Brak jednego stanowiska Unii jest świadectwem wobec świata, że w istocie stanowimy jedynie tymczasowe, merkantylne skupisko państw europejskich (w końcu sprawa dotyczy Europy). Uważam, że Unia jako twór pan-europejski jest dziejową szansą, która powoli przegrywamy. W obszarach wymagających głębszej jedności rozchodzimy się (np. wolnorynkowy jednolity rynek, polityka zagraniczna), a chcemy narzucić jednolitość tam, gdzie jest to absurdalne (kultura, obyczajowość). Mam wrażenie, iż decyzje państw członkowskich świadczą o świadomości ww. tymczasowości UE i zakrojone są na wzmocnienie swojej pozycji po jej rozpadzie. Decyzje w sprawie Kosowa należą do takich właśnie. Gra interesów USA i Rosji jest główną wytyczną decyzji w tej sprawie.
Co do pośpiesznych deklaracji polskich władz: Pośpiech w tej kwestii jest dalece niepokojący. Głos Polski jest na arenie międzynarodowej co najwyżej symboliczny. W tak wątpliwej kwestii wysunięcie się przed szereg może przysporzyć nam wrogów, a z pewności nie przyniesie nam korzyści (abstrahuje tu od merytorycznej oceny sytuacji - osobiście uważam, że uznanie niepodległości Kosowa jest błędem).
Napisane w Polityka zagraniczna | Tagi: Kosowo, niepodległość, Serbia